1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
HandelEuropa

Niemiecki minister: ukraińskie zboże nie niszczy rynku UE

Anna Widzyk opracowanie
26 marca 2024

Obwinianie Ukrainy za problemy na rynkach rolnych w krajach UE pomaga propagandzie Putina – uważa niemiecki minister rolnictwa Cem Oezdemir.

Minister rolnictwa Niemiec Cem Oezdemir (po prawej) u rolnika w Ukrainie w czerwcu 2022 r.
Minister rolnictwa Niemiec Cem Oezdemir (po prawej) u rolnika w Ukrainie w czerwcu 2022 r.Zdjęcie: Andreas Stein/dpa/picture alliance

Przed wtorkowym (26.03.2024) posiedzeniem unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli niemiecki minister Cem Oezdemir pośrednio skrytykował m.in. polskich rolników, protestujących przeciwko importowi rolnemu z Ukrainy.  – Czasem mam wrażenie, że wielu nie rozumie, iż obrona Ukrainy – a tym samym także obrona nas wszystkich – nie polega tylko na dostawach broni i amunicji do obrony przed rosyjską agresją, ale też na tym, by nie brać udziału w putinowskiej propagandzie – powiedział dziennikarzom polityk niemieckich Zielonych.

Uważa on, że „nie ma żadnych dowodów na to”, iż ceny zboża spadają z powodu importu z Ukrainy. – Ten, kto tak mówi powinien udowodnić za pomocą faktów i liczb – powiedział Oezdemir. Według niego pełne spichlerze w Polsce są zaś skutkiem tego, że „poprzedni minister z PiS miał wspaniały pomysł, by dawać rolnikom rady, kiedy mają sprzedawać swoje zboże”. Chodzi o wypowiedzi byłego ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka, który w 2022 r. faktycznie radził wówczas polskim rolnikom, by wstrzymali się ze sprzedażą zboża.

– Jestem gotów na to, byśmy solidarnie pomogli tam, gdzie dochodzi do zakłóceń na rynku. Ale winić Ukrainę za błędy, których należy szukać gdzie indziej, jest niesprawiedliwe. To pomaga narracji i propagandzie Putina – oświadczył niemiecki minister. I dodał, że jest za utrzymaniem „trudnego kompromisu”, który udało się w UE wynegocjować w tej sprawie.

Spór o bezcłowy handel z Ukrainą

Według tego kompromisu umowa o bezcłowym handlu UE z Ukrainą, wprowadzonym po rosyjskiej napaści na ten kraj, ma zostać przedłużona po raz kolejny i obowiązywać do czerwca 2025. Zawierać ma jednak zabezpieczenia, pozwalające chronić unijnych rolników przed skutkami nadmiernego wzrostu importu produktów rolnych. Rozszerzono listę produktów, które mają być objęte ograniczeniami w imporcie; do jaj, drobiu i cukru dodano owies, kukurydzę, kasze i miód. Część organizacji rolniczych skrytykowało fakt, że na liście nie ma pszenicy. W przypadku stwierdzenia przez Komisję Europejską, że wystąpiły zakłócenia na rynku UE lub na rynkach jednego lub większej liczby krajów unijnych w związku z importem z Ukrainy, ma ona reagować wprowadzeniem ceł i kontyngentów.

Protest polskich rolników przeciwko unijnym przepisom oraz importowi zboża z UkrainyZdjęcie: Lukasz Glowala/REUTERS

Porozumienie to, wynegocjowane w zeszłym tygodniu przez KE, Parlament Europejski i belgijską prezydencję w radzie UE, wymaga jeszcze zatwierdzenia przez europarlament i ambasadorów państw członkowskich. Głosowanie w gronie państw UE planowane jest wstępnie na środę, 27 marca. Nie jest jasne, czy kompromis ten ma poparcie wymaganej kwalifikowanej większości w Radzie UE. Oprócz Polski zastrzeżenia mają Węgry i Francja.

Ustępstwa wobec europejskich rolników

Dziś udało się z kolei zatwierdzić porozumienie w sprawie zmniejszenia obciążeń administracyjnych i poluzowania niektórych wymogów środowiskowych dla rolników. Propozycję Komisji Europejskiej w tej sprawie poparła większość przedstawicieli państw unijnych w Specjalnym Komitecie ds. Rolnictwa. To odpowiedź na obawy europejskich rolników, którzy od tygodniprotestują w wielu krajach Unii.

Proponowane rozwiązania dotyczą m.in. norm mających na celu zapewnienie dobrego i ekologicznego stanu gleb. Co do zasady rolnicy musza przestrzegać tych wymogów, aby korzystać z dopłat rolnych UE.  Wiąże się to na przykład z ugorowaniem i stosowaniem płodozmianu. KE zaproponowała, aby było to dobrowolne, a nie obowiązkowe. Jednocześnie państwa członkowskie mają zachęcać do ugorowania pomimo złagodzenia przepisów. Małe gospodarstwa o powierzchni poniżej 10 hektarów nie będą podlegać kontrolom i karom związanych z przestrzeganiem wymogów warunkowości wspólnej polityki rolnej.

Rolnicy znów na ulicach Brukseli

W ocenie niemieckiego resortu rolnictwa zaproponowane przez KE zmiany te obniżają ambicje wspólnej polityki rolnej związane z ochroną środowiska. Dlatego Niemcy zapowiadały starania o korektę tych rozwiązań. – Ograniczenie biurokracji nie powinno oznaczać, że ucierpi na tym ochrona środowiska – ostrzegł minister Oezdemir.

Pomimo tych ustępstw rolnicy znów protestowali we wtorek na ulicach Brukseli. Około 250 ciągników zablokowało drogi w europejskiej dzielnicy w stolicy Belgii i ważne drogi wjazdowe do miasta. Belgijska policja ostrzegła przed „wyjątkowo niebezpieczną sytuacją na autostradach”. Jak donosi agencja AFP, protestujący podpalili bele siana i opony samochodowe oraz wyrzucili obornik na drogi.

DPA, AFP/ widz

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>